Scrapbooking i haft : Trochę kreatywności różnej, zapraszam do mojego robótkowego świata.

Na tamborku

sobota, 09 lutego 2013

Skończył się mój wolny czas. Nie cierpię II zmiany! 4 tygodnie męczarni. Ale nie o tym przecież chciałam. Dziś wprawdzie nie piątek, ale już nie mogę się doczekać kiedy skończę, więc i Wam pokazuję moje postępy nad końmi. Gdyby tyle rzeczy - w tym Internet, nie rozpraszało mojej uwagi, prawdopodobnie już bym skończyła. Został mi raptem kawałeczek nieba i backstitsche.

Już tak niewiele brakuje...

 

Przypominam także o mojej małej niespodziance za 1500 komentarz. Jednocześnie informuję, że wysyłka będzie możliwa tylko na terenie Polski. Przeżyłam dziś szok cenowy na Poczcie przy wysyłce niewielkiej paczki za granicę...

piątek, 11 stycznia 2013

Dziś kolejny odcinek z cyklu konie :) Tak mnie dopingujecie, że codziennie staram się choć na parę minut sięgnąć po koniki. Tydzień minął i w tej chwili jest już tak - pojawia sie Tatuś :)

 

Luna zapytała o wymiary. Sam obrazek nie jest może kolosalny - ma na kanwie 18 wymiary 41 na 29 cm. Ilość kolorów 39, z tym że istnieją w nim także kolory kombinowane no i różne kombinacje pod względem ilości nitek muliny oraz ściegu w obrębie jednego koloru. W sumie będzie coś około 60-65 różnych kombinacji. Ogólnie jest taki mały galimatias :) Najtrudniejsze dla mnie jest przeciąganie przez tą "18" np 5 nitek muliny. Ale tak naprawdę podoba mi sie bardzo i nic tego nie zmieni :)

piątek, 04 stycznia 2013

Nie uwierzycie co odkopałam! Dawno, dawno temu na moim blogu niemal w każdy piątek wklejałam zdjęcie aktualnej robótki. Kiedyś tą aktualną robótką były konie dimensions. Ostatni pokaz tegoż obrazu miał miejsce 6 listopada 2011! Dajecie wiarę? Sama się zdziwiłam. Przeszło rok nie miałam koników w łapkach. Ale teraz byłam przez kilka dni na urlopie i urlop wyraźnie im posłużył. Jeszcze ze dwa takie tygodniowe, poświęcone w znacznej mierze na haftowanie i będę mogła zwiastować KONIEC. Nim to jednak nastąpi pokażę stan pracy na dzień dzisiejszy po prawie 14 miesięcznej przerwie i tygodniu z igłą w ręku.

Tak było w listopadzie 2011

 

A tak jest dzisiaj

 

Stan wymiętolenia kanwy jest adekwatny do ilości kilometrów, jakie ten obraz już zdążył zrobić. Był w górach, i nad morzem, w Krakowie, a teraz ostatnio w Warszawie. Jeszcze chwila i spocznie na mojej ścianie ;) I pomyśleć, że zaczęłam je haftować 05.01.2010 - trzy lata... a dawałam sobie rok... Koniki na Twórczy weekend u Titani zgłoszone.

poniedziałek, 07 maja 2012

Post znów nieco inny niż robótkowy. W pierwszej myśli głównej chciałabym podziękować za wszystkie odwiedziny - bardzo się cieszę, że zaglądacie. Misia-be, Isiaczek, Haftka, Musiak i Andulencja dziękuję Wam bardzo za komentarze pod karteczką.

A teraz nadszedł czas by się pochwalić dlaczego to nie skończyłam Lanartowej kobiety jak planowałam w weekend majowy. Nie wiem dlaczego Wam o tym piszę, ale były to tak piękne dni, że na igłę mało czasu zostało ;)

Weekend zaczęłam od wędrówki pod górę :) wybrałam się na św. Krzyż.

 

Potem wbrew wszelakiej logice wybyłam z małego miasta Kielce do wielkiej Warszawy. Czas tam jednak był niesamowicie owocny w bywanie w ciekawych miejscach.

Na początek "Wiwat 3 Maja"

 

Potem znowu było pod górkę... i to w balerinkach...

 

Ale warto było...

 



 

...przemierzać kolejne kilometry, by poczuć się jak w raju :)

 

Upojona mocą zapachów

 

nabierałam kontaktu z naszymi małymi przyjaciółmi

 



 



 



 

A na koniec, gdy po tak ciężkich dniach zasiadłam wreszcie z igłą w ręku wykluła się kolejna część mojej panienki:

 

Tym samym zamknęłam prawą stronę obrazu. Został tylko kawałek środka.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Mijają kolejne dni, zaskakująco szybko, czyż nie?? Wiosna pochłania w inny, mniej krzyżykowy sposób. Cudownie się zaczęło robić na dworze, ta rześkość, ta świeżość... Całkiem jak na mojej Lanartowej kobiecie. Właściwie wyhaftowałam już całą górę - ten zielony baldachim z kwiatów nad jej głową, sama postać też już jest zakończona. Brakuje tylko kwiatów po prawej. W tym względzie też poczyniłam pewne postępy. Mam nadzieję, że gdy nastanie majowy weekend to wreszcie uda mi się ją skończyć, bo migusiem muszę zacząć coś nowego, bo dzieciaki "pchają" się na świat ;) Nie moje oczywiście.

 



środa, 04 kwietnia 2012

Odnośnie karteczek :)

Haftka, Wanilia, Kinga_kaza92, Musiak, Dzasti dziękuję pięknie za słowa zostawione pod ostatnim wpisem, każde zdanie jest czytane i dogłębnie analizowane. Co do tych "podobań" to właśnie to jest w robótkowaniu najfajniejsze, że każda z nas ma swoje ulubione typy, kolory, itd. I bardzo dobrze, że tak jest! Co by to było gdyby wszystkim się podobało to samo? Nuda.

Po "szale" karteczkowym wracam do igły i nitki. Szału nie ma. Ale nawet te kilka xxx bardzo mnie cieszy, bo zawsze to do przodu :)

 



wtorek, 27 marca 2012

... do końca mojej Lanartowej kobietki. Naprawdę mi ten haft nie idzie! A podoba się wciąż strasznie. Porzuciłam już niecne plany wyhaftowania tego samego wzoru dla siebie. Myślę że to będzie duży sukces jak skończę chociaż ten. Jeszcze trochę się napewno nad nim pomęczę. Może święta będą bardziej owocne pod względem xxx?

Póki co przybyło niewiele różowych plam, które w efekcie końcowym mają dać kwiatki. Na razie wygląda to średnio. Jak wysypka przy ospie ;)

 



wtorek, 13 marca 2012

Sabinko, Wanilio, Wio3, Mamuśka, Urszula, Haftka, Isana dziękuję Wam bardzo :)

Dziś powracam do tematu Lanarte. Dziergam z uporem maniaka. Na szczęście koleżanka mamy postanowiła się przeprowadzić dopiero w czerwcu. Mam nadzieję zdążyć :)

Dziś jest tak

 



wtorek, 28 lutego 2012

Haftko, Kate i Mamuśka dziekuję za komentarze :) następne chyba nie będą jajkowe. A tym wahającym się ręczę że wpadną w jajka po uszy :) mnie wciągnęły bardzo :)

A teraz znów marudzenie nad kanwą. Nie wiem co jest z tą Lanarte. Czy za bardzo mi się podoba, czy przeznaczenie ma nieciekawe, bo wciąż się w niej mylę. W ubiegłym tygodniu nie było czym się chwalić, w weekend próbowałam coś podziergać, a w poniedziałek się zorientowałam że znów pomyliłam znaczki! Matko i córko ręce mi opadły, płakać się nad kanwą chciało, ale rady nie było, trza było znowu wypruć :( i takie mam wrażenie, że idę dwa kroki do przodu i jeden do tyłu z tym obrazem :( a planowałam że może do końca marca zrobię dwa :( a ja nawet jednego w takim tempie nie skończę. Szkoda słów. I od razu zaznaczam, że to nie wina słabego wzoru, tylko coś mi koncentracja szwankuje :(

Koniec tego gadania.

Tak jest po haftowaniu i pruciu.

 



wtorek, 14 lutego 2012

Tak sobie postanowiłam, że moją Lanarte będę się chwalić we wtorki. I zupełnie się nie spostrzegłam a tu już kolejny! Byłby mi minął koło nosa... Czas najwyższy wyciągnąć szmatkę, łatkę

 



wtorek, 07 lutego 2012

...jak mawia pewien pan doktor ortopeda, namawiając pacjentów do rehabilitacji.

Idąc za ciosem i za mądrym stwierdzeniem szanowanego przez pacjentów lekarza, wykorzystując każdą wolną chwilę dziubię moją kobietkę. Ściślej, nie moją, bo o przeznaczeniu pisałam wcześniej. W hafcie tym zakochuję się coraz bardziej, głównie za jego delikatność. Jest coś niesamowitego w tym haftowaniu. Do dziś moja pani zyskała siedzisko:)

 



Małgosiu, Musiak, April i Haftka - dziękuję za komentarze. Cieszę się że i Wam się ten obraz podoba. Mam nadzieję że Wasz doping będzie nadal działał i szybko skończę :)

AA i się pochwalę - na zaś już troszeczkę. Zapisuję się na kolejne candy w nadziei na uśmiech losu, ale jakoś niespecjalnie mam szczęście, śmieję się nawet, że ja to głownie tłok robię. A tym razem, choć nie w candy, i całkiem przez przypadek udało mi się utrafić 1000 komentarz na blogu Anenii. Szok dla mnie totalny, bo ostatnimi czasy z racji sytuacji w jakiej się znalazłam rzadko bywałam na blogach, a tym bardziej coś komentowałam! W weekend przy odrobinie czasu trochę pobuszowałam i proszę! Się udało :) Jak tylko przyjdzie zapowiedziana niespodzianka, od razu sie pochwalę.

wtorek, 31 stycznia 2012

...w powrocie do normalności. Najpierw chciałam Wam podziękować za wszystkie kondolencje, słowa wsparcia, ciepło bijące z Waszych komentarzy. Są rzeczy nieuniknione na tym świecie, wszyscy to wiemy, jednak gdy stają się rzeczywistością to bolą bardzo.

Powrót do rzeczywistości jest trudny, bo i rzeczywistość brutalnie zmieniona. To nie jest radość powrotu po urlopie, lecz raczej przymus konieczności. W wolnych chwilach dłubię małe co nie co dla przyjaciółki mamy, które zaczęłam tuż przed Nowym Rokiem. Potem był zastuj całkowity, ale teraz staram się nadrobić. Po dzisiejszej odsłonie już większość z Was będzie doskonale wiedziała co też haftuję. Obrazek niby łatwy i przyjemny, ale już na początku się pomyliłam, musiałam pruć (pomyliłam znaczki i kolory! - nigdy tak mi się wcześniej nie zdarzyło) i teraz idzie mi praca wyjątkowo mozolnie. A miałam nadzieję że do marca zrobię drugi taki sam, bo moja mama również zakochała sie w tym obrazku i pomyślałam, że miałaby fajny prezent na urodziny. No zobaczymy, czy choć ten skończę.

 



czwartek, 29 grudnia 2011

Małgosiu, Haftko, Monia0083, dziękuję Wam bardzo za słowa uznania. Niem ma to jak Święta:)

Po długim czasie haftowanego zastoju (konie poszły w kąt chwilowo ze względu na inne pomysły) przyszedł czas by zacząć coś nowego. Termin mnie goni, bo to z myślą o pewnej ciekawej istocie, którą jest przyjaciółka mojej mamy. Planuje przeprowadzkę na koniec stycznia/początek lutego i to zmobilizowało mnie by stworzyć coś na jej nowe mieszkanie. 

Na razie nie zdradzam co to będzie. Wprawdzie już zaczęłam, i nawet coś już widać, ale jedyne zdjęcie jakie mam to z przygotowań do pracy, a chwilowo nie mam dostępu do aparatu. 

Dziś odcinek pierwszy nowego projektu :) Od razu dziękuję Reali za pomoc w znalezieniu wzoru :) niby popularny ale wcale nie łatwo było :)

 



niedziela, 06 listopada 2011

Powoli zaczynam wracać do świata. Nie wiem na ile i na jak długo mi się to uda, jednak sytuacja, która wymusiła na mnie chwilową przerwę w blogowaniu, unormowała się na tyle, że zaczynam z powrotem pisanie. Chciałabym podziękować za wszystkie ciepłe i bardzo potrzebne słowa, które zostawiłyście pod ostatnim wpisem, na moim gg, jak również w mailach. Bardzo to ważne by mieć takie duchowe wsparcie, zwłaszcza gdy ciężko na sercu.

Te 5 tygodni mojej nieobecności nie zaowocowały niczym wielkim. Skupiłam się głównie na haftowaniu moich koni. Idzie jak idzie, wolno trochę, ale przynajmniej nie muszę wydawać kasy na nową mulinę i materiały ;) stwierdziłam właśnie że haftowanie takich dużych obrazów ma też plusy oszczędnościowe ;)

Konie prezentują się tak - jak widać pojawiło się wreszcie coś naprawdę końskiego -źrebię :) tylko kolory nieco mnie rozczarowują - mam nadzieję, że w całkowitym połączeniu będzie to wyglądało lepiej niż obecnie.

 

Co poza tym?

Pomału na większości blogów widzę przygotowania do świąt. U Hanulka z tej okazji zapisałam się na wymianę karteczkową.

 



piątek, 23 września 2011

Dopiero był piątek, dopiero pokazywałam moje konie, a tutaj już następny. Niewiarygodne. Czas ucieka przez palce, bezpowrotnie mija, pozostawiając często tylko niedosyt. Ja takowy również posiadam - że za mało zrobiłam. że nie do końca wykorzystałam... Moje zmagania z igłą coś tam dają, kiedyś więc skończę.

Misia-be, Anenia-vladona, April79, Musiak, Porzeczkowa, Kryzysowazona, Edytadzik, Aneladgam, Gocha dziękuję Wam bardzo za wszystkie ciepłe słowa, dodajecie enerrrrgi do działania :)

Było

 

Jest

 



piątek, 16 września 2011

Znów niewielkimi postępami mogę się pochwalić. Haftowanie tych koni daje mi niesamowicie dużo radości i naprawdę nie mogę się doczekać kiedy skończę. Szkoda tylko, że efekty moich starań  nie są współmierne z całościowym wyglądem obrazu. Wciąż niewiele widać.

Dwa tygodnie temu

 

Dzisiaj

 

I jeszcze napomknę tylko, że wszystkie książkowe przesyłki dotarły :)

piątek, 02 września 2011

Najpierw chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim istotkom za udział w wymianie książkowej. Póki co wiem, że przesyłka dotarła do 1 osóbki. Czekamy na pozostałe 11 :)

Brnę dalej w moich koniach. Pomimo złamanego tamborka (skleiłam na super glue bardziej z niemożliwości podjęcia decyzji jaki chce kupić niż fizycznej - czytaj finansowej niemocy) bardzo chciałam Wam je dzisiaj pokazać (bo to przecież piątek). Haftowałam więc zawzięcie.

Owocem tych prac jest takie oto coś - i nie będzie już wyżej ;) to było moje marzenie od dawna - by zdobyć ten szczyt ;)

 

Przyznam szczerze, że obraz ten podoba mi się coraz bardziej. Jestem nim naprawdę zauroczona. Czuję się już tylko lekko zmęczona pytaniami moich znajomych, którzy obserwują te zmagania z igłą "gdzie te konie??". A no będą proszę państwa, będą... w przyszłości.

sobota, 13 sierpnia 2011

Czy ktoś jeszcze pamięta moje konie?? Po bardzo długiej przerwie (sama nie przypuszczałam, że była aż tak długa) w haftowaniu, znów do nich wróciłam. Nie powiem by szło łatwo. Zrobiłam sobie wielomiesięczną przerwę, by ostatecznie 15 lipca do nich powrócić. Dziś więc pokazuję miesięczne postępy. Maleńko jakoś przybyło, wiele z Was całe obrazy za miesiąc wyszywa a ja się tutaj bawię. 

Poprzednio prezentowałam ten obraz 26.11.2010 - od tamtej pory do lipca go nie ruszałam, a wtedy wyglądał tak:

 



A dzisiaj, po niespełna miesięcznych zmaganiach z igłą jest tak:

 



Hm... pamiętam, że miałam plan by skończyć w ciągu 2 lat ;) raczej mi się to nie uda. Ale kiedyś go skończę, kiedyś....

piątek, 26 listopada 2010

Idę z moimi końmi w górę. Nie wiem jednak czy nie odpocznę trochę od tych zieleni i niebieskich przerzucając się na inny fragment obrazu. Ta monotonni mnie wykańcza. A konie mają się tak:

Tak krótko dzisiaj...bo weny brak

piątek, 19 listopada 2010

Najpierw dziękuję Wam bardzo za odwiedziny i komentarze. Cieszę się że karteczki się Wam podobają, choć ja nie do końca jestem z efektów zadowolona. Ważne jednak by podobały się odobom obdarowanym - a te nigdy nie wiedzą jaki do końca był zamysł artystyczny ;)

A teraz o brzegu. Osiągnęłam drugi brzeg. To było jeszcze w zeszłym tygodniu, z gapiostwa jednak dimem się nie pochwaliłam i całe szczęście - w tym tygodniu w natłoku obowiązków wydziubałam jedynie kilka couchingów (czy jak to się zwie...).

W każdym razie - po tym co jest w tej chwili już widać, gdzie będzie stał jeden konik ;) Stopień zmientolenia kanwy świadczy o jej bardzo namiętnym urzywaniu :)

 
1 , 2
Od Wyróżnienia
darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków
Dodatki na bloga
http://www.digi-scrap.pl/index.php